Witaj Valdi,
Hej Anka!
Nareszcie jakaś bratnia dusza ;-)
Gdzie Ty masz swoja chałupę?
bardzo ciekawi mnie czy masz już koncepcję ocieplania swojego domu.
Mam, patrz niżej...
Jaką masz grubość bali?
Też mam 8-10 cm
Czy bedziesz ocieplał od zewnątrz, jak Pan Bóg przylkazał
i wszyscy architekci, czy od wewnątrz? Z foliami, czy bez itd.
Ja chce zawalczyc o ocieplenie od środka, ale się boje przemarzania scian.
Ocieplał będę od wewnątrz, tzn. zgodnie z opisami w poradnikach dot.
szkieletu, oraz z godnie z opisem w Muratorze (nr 2/99), gdzie podano
że na bale, od wnętrza pomieszczeń, nakłada się wiatroizolację, potem
wełnę mineralną 10 cm, potem "opóźniacz pary", tzn. po prostu folia.
Potem może być boazeria lub płyta gipsowo-kartonowa lub inne.
Do sidingu mam obrzydzenie, na oszalowanie od zewnątrz na razie mnie nie
stać, mam szansę na drewno topolowe, na wykończenie od środka, zeby
udawało
bale, ale to dopiero po nastepnej zimie jak sąsiedzi zetną i jeszcze nie
wiem, co o tym sądzić...
Drewno do budowy (i wykończenia) domu powinno być możliwie suche,
tzn. max 18-19% wilgotności, najlepiej suszone komorowo (giną wtedy
wszelkie grzybki i robaczki) lub sezonowane, aby się nie skręcało.
Dom nazywa sie budynek mieszkalny (w papierach), tymczasem ma być na razie
letni, ale z możliwością przeżycia 2 tygodni w zimie, a potem sie zobaczy.
Ma w środku piec kafoiwy z tzw. grzejem.
Też mam tam piec kaflowy (nie wiem co to "grzej"), świetnie usytowany, bo
centralnie, w środku domu. Piec "wychodzi" na wszystkie pomieszczenia,
które przylegają do niego. Myslę, że 2 tygodnie zimą można śmiało przeżyć
w takim domu (paląc tylko w tym piecu) jednak jako że zamierzam spędzać
tam całe zimy i lata - planuję ogrzewanie. Najchętniej podłogowe, ale
jeszcze
nie postanowiłem. Mam jeszcze czas, do jesieni ;-)
A ściany jak zostały złozone tak
są, trzeba to będzie i tak czymś od środka obić, bo sypie sie na łeb
próchno, chociaż wiekszość bali jest zdrowa, ale 50lat też mają.
Na razie zamierzam całą chałupę od zewnątrz pomalować drewnichronem,
zabezpiecza przed kornikami i grzybem.
U mnie na łeb się nie sypie, ale może to nastapić w kolejnych latach...
jeśli pozostawię sprawy (czytaj: korniki) ich własnemu losowi
wraz z domem kupiłam jakies stare skrzynie pełne dziurek.
I do tego kupiłam
preparat, nazwę podac mogę za tydzień jak będę na wsi i przeczytam z
opakowania, malenkie opakowanie i bylo drogie.. Trzeba to wstrzykiwac do
dziurek. Nie ma mowy, zeby to stosować w chałupie ze względu na cenę.
Czytałem gdzieś (niestety, skleroza...), że nie ma sensu wstrzykiwanie
do dziurek, bo skoro jest dziurka, to jest to otwór wylotowy, bo robaczek
się przepoczwarzył w "motyla" i wyleciał w świat. Po co więc zalewać
preparatem pustą dziurkę?
Słyszałem za to o ludowym, skutecznym sposobie na meble: trzeba wstawić
je nogami do misek wypełnionych zwykłą naftą. Mebel pije naftę przez ok.
2-4 tygodnie i wszelkie żyjątka się wyprowadzają. Potem pozostaje
tylko mocno wywietrzyć mebel i pomieszczenie.
Na chałupę niestety nie znam sposobu, ale znajomy z Australii mówił mi,
że tam na podobne kłopoty (termity) stosuje się specjalny gaz. Tzn. zamyka
się szczelnie dom, puszcza ten gaz na kilka godzin, potem solidne wietrzenie
i po kłopocie. Na pewno na korniki tez działa, tylko czy jest w okolicach
W-wy taka firma? Czy ktos w ogóle słyszał w Polsce o takiej technologii???
Pozdrowienia,