Umowa z ekipą budowlaną - pytań kilka

Umowa z ekipą budowlaną - pytań kilka


Widzisz archiwalną wersję tematu "Umowa z ekipą budowlaną - pytań kilka" z forum pl.misc.budowanie




Krzysiek
9 Lip 2008, 13:47
Umowy przedwstępnej nie podpisywałem. Odradzam jakiekolwiek zaliczki przed
rozpoczęciem prac (w każdym razie w układzie, w którym ty dostarczasz
materiały). Jeśli ekipa by mnie wystawiła, to i tak miałbym problem, a z
kolei olewusów na siłę bym i tak nie chciał zatrzymywać

Ja harmonogram prac (terminy) ustaliłem z majstrem. Zaproponował rozsądnie,
więc to zapisaliśmy i już.
Niektóre terminy przeciągnęły się z mojej winy, inne z winy ekipy. W sumie z
trzech, zrobiły się cztery miesiące, a ja się nie czepiałem i ekipa też nie
miała uwag (zwykle ciągną więcej niż jedną budowę w danym czasie).
Harmonogram prac był związany z harmonogramem płac.

Jeśli masz czas interesować się często postępami prac i jesteś w stanie
wiele spraw ocenić samodzielnie, to według mnie prosta umowa wystarczy.
Najwyżej się rozstaniecie jak będzie krytycznie. Warto, poza innymi
zapisami, powołać się  na to, że to firma jest specjalistą w danej
dziedzinie i jej zadaniem jest realizacja zgodnie z projektem, przepisami i
dobrze pojętą sztuką budowlaną,
Jeśli twój kierownik budowy/inspektor nadzoru będzie pilnował spraw w twoim
imieniu (czytaj: wpadnie ze cztery razy na budowę) to precyzyjna,
szczegółowa i bardziej korzystna dla ciebie niż dla ekipy umowa może
uratować ci portfel. Przed budową pokładałem znacznie większe nadzieje w
kierbudzie, ale teraz muszę stwierdzić, że niewiele mi pomógł, a większość
fauli wykryłem sam lub wylazły same przy okazji innych prac.

Osobiście uważam, że ważną sprawą jest ubezpieczenie OC firmy, z którą się
dogadujesz. Jeśli mają polisę to weź kopię, przeczytaj ogólne warunki. W
razie problemów (np. zniszczenia materiałów) łatwiej coś wyrwiesz od
ubezpieczyciela niż od ekipy. Budowie systemem gospodarczym często
towarzyszą problemy z kasą, a czekanie na wyrok sądu i sukces egzekucyjny
komornika jest  w tych warunkach niekomfortowe.

Za bardzo nie ufaj, że ekipa jest dobra. Ja też miałem dobrą, ale u mnie nie
postarali się tak jak na innych ich budowach na których byłem. No cóż. Nie
dopilnowałem: inni pilnowali i dopilnowali należytej staranności. Teraz
zamiast jeździć na budowę i cieszyć się, że "coś się rusza" (a bywałem dość
często), to brałbym w łapę sznurek, poziomicę i sprawdzał wtedy kiedy da się
jeszcze rozebrać, albo naprawić niedużym kosztem i bez niszczenia materiału.

Z drugiej strony nie należy popadać w paranoję. Nie widzę powodu, żeby
linczować murarza, za to że śmiał wbić gwóźdż w folię kubełkową i naruszył
bezpieczeństwo wodne naszego przyszłego domu, albo że ściana uciekła mu 1cm
od pionu. A mam wrażenie, że niektórych grupowiczów na to stać :)

Powodzenia
Krzysiek


Jarek P.
9 Lip 2008, 10:15
Na dniach będę podpisywał z ekipą umowę i mam w związku z tym kilka pytań,
które mi się nasunęły po lekturze kilkunastu wygóglanych wzorów umów.

1) czy praktykuje się coś takiego, jak umowa przedwstępna? W umowach, które
ściągnąłem zawsze jest mowa o harmonogramie prac, a czegoś takiego jeszcze
nie mam, z drugiej strony chciałbym sobie tą ekipę jakoś zaklepać (bo
dobra), a przecież nie dam im zaliczki na gębę.
2) a swoją drogą - skąd taki harmonogram się bierze? Czy mam usiąść z
kierbudem przy piwie i ustalić, że jak chłopaki zaczną w kwietniu, to w dwa
tygodnie fundamenty wyleją,  w maju postawią ściany i tak dalej, czy robi
się to jakoś bardziej formalnie?
3) ile wynosi typowo gwarancja na prace wykonawcze? Trzy lata?
4) na muratorze rekordy popularności bije "umowa Fugas" (czy jakoś tak).
Jest to potężny dokument zawierający wszystkie "ale", szczegółowy momentami
aż do przesady. Tak, wiem, że taki dokument jest najbezpieczniejszy, bo
minimalizuje ryzyko konfliktów na tle rzeczy, o których umowa nie
wspominała, ale z drugiej strony boję się, że ten mój wykonawca, jak zobaczy

odmówi podpisania, a jak wspominałem ekipa jest dobra i mi na nich zależy.
Czy prosta umowa wspominająca jedynie o terminach, karach za ich
przekroczenie, budowaniu zgodnie ze sztuką budowlaną a w kwestii szczegółów
odsyłająca do załączników, którymi są szczegółowy wykaz robót wraz z
harmonogramem nie wystarczy?

J.

Kudlaty
9 Lip 2008, 16:15

Na dniach będę podpisywał z ekipą umowę i mam w związku z tym kilka  
pytań, które mi się nzeba uwazac.asunęły po lekturze kilkunastu  
wygóglanych wzorów umów.

1) czy praktykuje się coś takiego, jak umowa przedwstępna? W umowach,  
które ściągnąłem zawsze jest mowa o harmonogramie prac, a czegoś takiego  
jeszcze nie mam, z drugiej strony chciałbym sobie tą ekipę jakoś  
zaklepać (bo dobra), a przecież nie dam im zaliczki na gębę.
2) a swoją drogą - skąd taki harmonogram się bierze? Czy mam usiąść z  
kierbudem przy piwie i ustalić, że jak chłopaki zaczną w kwietniu, to w  
dwa tygodnie fundamenty wyleją,  w maju postawią ściany i tak dalej, czy  
robi się to jakoś bardziej formalnie?
3) ile wynosi typowo gwarancja na prace wykonawcze? Trzy lata?
4) na muratorze rekordy popularności bije "umowa Fugas" (czy jakoś tak).  
Jest to potężny dokument zawierający wszystkie "ale", szczegółowy  
momentami aż do przesady. Tak, wiem, że taki dokument jest  
najbezpieczniejszy, bo minimalizuje ryzyko konfliktów na tle rzeczy, o  
których umowa nie wspominała, ale z drugiej strony boję się, że ten mój  

elaborat, to się wystraszy i odmówi podpisania, a jak wspominałem ekipa  
jest dobra i mi na nich zależy. Czy prosta umowa wspominająca jedynie o  
terminach, karach za ich przekroczenie, budowaniu zgodnie ze sztuką  
budowlaną a w kwestii szczegółów odsyłająca do załączników, którymi są  
szczegółowy wykaz robót wraz z harmonogramem nie wystarczy?

J.



najwazniejsze jest ile procent z kwoty ustalonej jest potracane przy  
niedtrzymaniu terminow.
Harmonogram lezy po stronie wykonawcy
Najwazniejsze jest aby sie nie wtracac. Ja sie wtrocilem do generalnego  
wykonastwa i zamowilem ekipy do elektryki i CO samemu czego skutkiem bylo  
brak mozliwosci 100% potracenia karnych odsetek.
Wazne jeszcze jest to aby kierasa miec po swojej stronie, i robic zdjecia  
z datownikiem wszystkiego i codziennie. (material dowodowy).
Reszte mozecie sobie ustalic w umowie jakie materialy etc.

Acha zmiany w projekcie w trakcie wykonywania prac skutkuja przedluzenie  
prac. Na to trzeba uwazac rowniez. Zrob rojekt bardzo dokladnie. I zostawa  
budowe generalnemu wykonawcy. Pozniej tylko zadaj i ociagaj sie z  
placeniem za kolejne etapy. Na ostatni etap zostaw po swojej stronie tyle  
kasy ile trzeba aby potracic karne odsetki.

pluton
10 Lip 2008, 02:26

dobra), a przecież nie dam im zaliczki na gębę.



Przyjmij dobry zwyczaj: ZADNEJ kasy z gory.

pozdrawiam
pluton


Jarek P.
10 Lip 2008, 02:59

Przyjmij dobry zwyczaj: ZADNEJ kasy z gory.



OK, brzmi to logicznie, ale jak pisałem, ekipa jest dobra i mi na
nich zależy, a oni też twierdzą, że chcą mieć jakąś gwarancję, że
w przyszłym roku na wiosnę ja im nie powiem "wiecie, sorry, mam
innych", chcą kilka stów zaliczki - z ich punktu widzenia to też
nie brzmi głupio. Dać, czy zaprzeć się?

J.

pluton
10 Lip 2008, 03:13

innych", chcą kilka stów zaliczki - z ich punktu widzenia to też
nie brzmi głupio. Dać, czy zaprzeć się?



Jezeli kilka oznacza 5, to nawet jak dasz, to kompletnie niczego nie
zmienia:
- taka kasa dla wykonawcy nic nie znaczy, jest symboliczna (na fajki i pol
litra)
- jezeli nie przyjda, to i tak kasy raczej nie odzyskasz.
- jezeli bedziesz chcial innych - to odzalujesz strate 5 stow (ekipa powinna
zrozumiec ten argument)
- jezeli przyjda, to te 5 stow 'sie rozmyje' , i tak ich nie odzyskasz/nie
odliczysz
od ceny za wykonawstwo (a jak odliczysz to oni ci dolicza w czym innym :)

Tak czy owak 5 stow wydales, a nikt niczego nie zyskal.

Poza tym jezeli nie ma dobrej woli z obu stron, to szansa na
sukces spada  drastycznie.

Masz wszystkie dane - decyduj sam :)

pozdrawiam
pluton

Krzemo
10 Lip 2008, 03:17


| Przyjmij dobry zwyczaj: ZADNEJ kasy z gory.

OK, brzmi to logicznie, ale jak pisałem, ekipa jest dobra i mi na
nich zależy, a oni też twierdzą, że chcą mieć jakąś gwarancję, że
w przyszłym roku na wiosnę ja im nie powiem "wiecie, sorry, mam
innych", chcą kilka stów zaliczki - z ich punktu widzenia to też
nie brzmi głupio. Dać, czy zaprzeć się?



Kilka stów nie majątek. Ja bym dał. A jeszcze lepiej zadatek.
Oczywiście musisz mieć kwitek na to aby nie przyszło im do głowy się
wyprzeć w przyszłości.

Oprócz tego ustal z nimi dokładnie jakimi etapami będziesz płacił (a
dokładnie niech sami to ustalą). Skoryguj ewidentne przesunięcia kwot
na początek robót. Potem powiedz że zawsze 30% ostatniego etapu będzie
niedopłacone i będzie czekać na ukończenie nastepnego etapu (lub
odbiór całości) - bo Ty też musisz mieć jakieś zabezpieczenie że Ci
nie uciekną w środku roboty. Wypłata za etap nastąpi dopiero po
całkowitym ukończeniu etapu (beż żadnych tam -" a to się zrobi
później")

Pozdrawiam,
 Krzemo.

Jackare
10 Lip 2008, 03:54

Przyjmij dobry zwyczaj: ZADNEJ kasy z gory.



Może dobry ale nierealny. Moim dobrym zwyczajem jest że bez zaliczki tyłka
nie ruszam. Jeżeli klient nie chce wpłacić, niech sobie szuka innej ekipy.
Mnie na takim kliencie po prostu nie zależy.

Przykładowo: ruszając się do serwisu jakiegoś urządzenia gazowego, np
starego pieca PG 17, uczciwie i lojalnie informuję klienta, że z góry przed
przystąpieniem do prac kasuję go 50 zł za dojazd w obrębie miasta i nie daję
żadnej gwaracji że piec mu naprawię bo np części do zespołu gazowego tych
pieców nie są produkowane i mogę mieć je conajwyżej z odzysku lub zreperować
mu jego podzespoły. Jeżeli to się nie uda klient nie ma efektu koncowego,
ale ja niestety straciłem czas w którym mogłem zarabiać pieniądze robiąc coś
innego lub mogłem się rozkoszować czasem wolnym. Dlaczego więc mam poświęcac
swój czas, umiejętności, uprawnienia za darmo ???
Jeżeli klient nie chce, trudno - niech sobie szuka kogoś innego - ma do
wyboru aż 3-4 osoby, które się tym zajmują i stosują z grubsza te same
zasady.
Część osób rozumie w czym rzecz a część częstuje mnie jakąś swoją filozofią
o płaceniu tylko za efekty (która mnie oględnie mówiąc nie interesuje, bo ja
też tracę jeżeli roboty nie wykonam) przy czym po zrobieniu "kółka" wśród
firm wraca do mnie i akceptuje warunki.

pluton
10 Lip 2008, 04:18

| Przyjmij dobry zwyczaj: ZADNEJ kasy z gory.

Może dobry ale nierealny. Moim dobrym zwyczajem jest że bez zaliczki tyłka
nie ruszam. Jeżeli klient nie chce wpłacić, niech sobie szuka innej ekipy.
Mnie na takim kliencie po prostu nie zależy.



No to mamy jasnosc w jednym punkcie: nie bedziemy wspolpracowac
az do zmiany pogladow przez jedna ze stron :)

Przykładowo: ruszając się do serwisu jakiegoś urządzenia gazowego, np
starego pieca PG 17, uczciwie i lojalnie informuję klienta, że z góry
przed przystąpieniem do prac kasuję go 50 zł za dojazd w obrębie miasta i
nie daję żadnej gwaracji że piec mu naprawię bo np części do zespołu
gazowego tych pieców nie są produkowane i mogę mieć je conajwyżej z
odzysku lub zreperować mu jego podzespoły. Jeżeli to się nie uda klient
nie ma efektu koncowego, ale ja niestety straciłem czas w którym mogłem
zarabiać pieniądze robiąc coś innego lub mogłem się rozkoszować czasem
wolnym. Dlaczego więc mam poświęcac swój czas, umiejętności, uprawnienia
za darmo ???



To o czym piszesz nie ma NIC wspolnego z zaliczkami. Po prostu za swoje
uslugi
pobierasz oplaty w wysokosci 50 za dojazd i diagnoze, a nastepnie ile trzeba
za naprawe,
o ile diagnoza pokazala, ze naprawa jest mozliwa.

Nie mowisz przeciez: panie, poprosze przelewem 50 pln i umawiamy sie na
wrzesien,
a ja przyjade, albo i nie, w zaleznosci od pogody.

Nic tez nie pisalem o pracowaniu za darmo, nie wiem, czemu sie tak
podniecasz.
Pisalem tylko o tym, ze jezeli ma byc wykonana jakas robota (obojetnie czy
bedzie
to wylanie lawy czy dojazd i diagnoza pieca PG17 ) to zaplata nalezy sie PO
robocie
a nie PRZED robota.

Część osób rozumie w czym rzecz a część częstuje mnie jakąś swoją
filozofią o płaceniu tylko za efekty (która mnie oględnie mówiąc nie
interesuje, bo ja też tracę jeżeli roboty nie wykonam) przy czym po
zrobieniu "kółka" wśród firm wraca do mnie i akceptuje warunki.



I maja racje z ta filozofia, tylko zle definiuja efekty. W przypadku pieca
diagnoza
jest jak najbardziej konkretnym efektem. I to ew. trzeba uswiadomic
nieswiadomym klientom.

Ale jezeli zamowiony fundament nie powstanie, to nawet jezeli ekipa wypije
na budowie
50 pollitrowek i wypali 100 paczek fajek, oraz dokumentnie zasra i sasika mi
dzialke
i okoliczne lasy, to nie widze powodu, zebym mial za to placic tak,
jak za postawienie fundamentu. Sranie licze po innych stawkach. I to kazdej
ekipie
tez nalezy uswiadomic.

pozdrawiam
pluton

Jackare
10 Lip 2008, 04:54

To o czym piszesz nie ma NIC wspolnego z zaliczkami. Po prostu za swoje
uslugi
pobierasz oplaty w wysokosci 50 za dojazd i diagnoze, a nastepnie ile
trzeba za naprawe,
o ile diagnoza pokazala, ze naprawa jest mozliwa.



ok, może zły przykład, ale ludzie traktują to niestety jako zaliczkę "za
nic" i są tacy do których to nie dociera (na szczęście to ich a nie mój
problem), ale zaliczki "klasyczne" także pobieram z tym że nie jest to
zaliczka a zadatek i jego pobranie jest jednym z elementów umowy z klientem.
Ja gwarantuję że trzymam dla klienta termin i się zjawię, a ze strony
klienta mam jakąś tam gwarancję że nie pocałuję klamki po odmówieniu innym
klientom. Jeżeli klient się wycofa, traciu zadatek, jeżeli ja dam ciała -
zwracam mu jego dwukrotność - zgodnie z KC.

Krzemo
10 Lip 2008, 04:59

Sranie licze po innych stawkach. I to kazdej
ekipie
tez nalezy uswiadomic.



To Ty za sranie tez im płacisz?

:-)))))))))))))))))))))

pluton
10 Lip 2008, 05:23

Sranie licze po innych stawkach. I to kazdej
ekipie
tez nalezy uswiadomic.



To Ty za sranie tez im płacisz?

Oczywiscie. Tylko po innych stawkach. Jezeli tylko sraja, to zlotowke
dziennie,
do podzialu na cala ekipe. Jezeli zrobia swoja robote,
to sranie wliczone jest w robocizne.

Czyli zaplata wyglada nastepujaco:
Robota zrobiona - zaplata = 1x (umowiona zaplata)
Robota niezrobiona - zaplata = 0x(umowiona zaplata) + 1pln  x  ilosc
przesranych dni.

Nie widze mozliwosci, zeby stawki za sranie byly porownywalne ze stawkami
za roboty, na ktore wzialem ekipe.

pozdrawiam
pluton.

pluton
10 Lip 2008, 05:33

| To o czym piszesz nie ma NIC wspolnego z zaliczkami. Po prostu za swoje
| uslugi
| pobierasz oplaty w wysokosci 50 za dojazd i diagnoze, a nastepnie ile
| trzeba za naprawe,
| o ile diagnoza pokazala, ze naprawa jest mozliwa.

ok, może zły przykład, ale ludzie traktują to niestety jako zaliczkę "za
nic" i są tacy do których to nie dociera (na szczęście to ich a nie mój
problem)



To wlasnie Twoj problem - musisz ich uswiadomic, ze to nie jest 'za nic'
ani ze to nie jest zaliczka, tylko usluga polegajaca na dojezdzie i
diagnozie.
To akurat bardzo proste, wystarczy wypowiedziec 2 zdania.
Bo byc moze klient nie zyczy sobie takiej uslugi, jak 'diagnoza',
a tylko i wylacznie uslugi 'naprawa'. Ale dopiero wtedy ma on problem.

ale zaliczki "klasyczne" także pobieram z tym że nie jest to zaliczka a
zadatek i jego pobranie jest jednym z elementów umowy z klientem.



No to zdecyduj sie, czy bierzesz zaliczke, czy zadatek.
I za co /na co ? Na czesci ?

Ja gwarantuję że trzymam dla klienta termin i się zjawię, a ze strony
klienta mam jakąś tam gwarancję że nie pocałuję klamki po odmówieniu innym
klientom. Jeżeli klient się wycofa, traciu zadatek, jeżeli ja dam ciała -
zwracam mu jego dwukrotność - zgodnie z KC.



No wiec ja na takie uklady nie ide. Albo jest dobra wola obu stron, i wtedy
nie trzeba nic wiecej, abo sa jakies niejasne uklady finansowe.

Co do calowania klamki, to jakies 130 lat temu wymyslono telefon.
Mozna zadzwonic do klienta na tydzien przed terminem i potwierdzic,
a potem na kilka godzin przed przyjazdem i umowic szczegolowa godzine.

pozdrawiam
pluton

ciekawostki ze zmian w Prawie Budowlanym /Pozwolenia na budowę nie wymaga budowa/
Nowelizacja Prawa Budowlanego wchodzi w życie 11 lipca
Kupno działki rolnej - przekształcenie na budowlaną i budowa domu
Proces inwestycyjno budowlany a prawo ochrony środowiska
Co trezba wiedziec przy zakupie dzalki budowlanej ?
jaki normy budowlane przy montazu drzwi?
Piec - komin
  • swiateczne prezety
  • instrukcja do forda focusa
  • wwwgrydla dzieci pl
  • nie chca czekac na nieszczescie
  • hasla wyborcze do samorzadu szkolnego
  • dwulatek nerwowy
  • pojEAcie marketingowe
  • znowu mass bany
  • numery;kierunkowe;do;niemiec;pl
  • Katalog wiadomości z grup dyskusyjnych !! Strona Główna