budynków jest na niehipotekowanym gruncie. Nie może więc wyodrębnić
własności. Proponuje więc standardowo spółdzielcze prawo
własności, a pełną własność otrzymamy po załatwieniu przez spółdzielnię
sprawy tego gruntu. Istnieje jednak obawa, że podobno od przyszłego roku
zamiana własności spółdzielczej na pełną własność będzie się wiązała z
zapłaceniem 22% VATu od wartości nieruchomości.
Dlatego powstał pomysł, żeby podać spółdzielnię do sądu, że przy sprzedaży
mieszkania nie poinformowała o tym spornym gruncie. Prawnicy twierdzą, że
jest 90% szans na wygranie tej sprawy i ustanowienie mimo to własności, tym
bardziej, że ten grunt dotyczy tylko jednego budynku i to nie mojego. Jednak
taka sprawa może wiązać się z wniesieniem do sądu 8% wartości mieszkania,
chyba że sąd przyjmie inną procedurę załatwienia tej sprawy co z kolei będzie
nas kosztowało po 300 zł.
Pojawiły się jednak dwa pytania:
- Może jednak warto czekać i nie ustanawiać na razie żadnej własności aż do
momentu przyznania przez spółdzielnię pełnej własności? Bank udzielając
kredytu dał mi dość długi czas na ustanowienie hipoteki.
- Czy po wejściu do Unii coś takiego jak spółdzielcze prawo własności będzie
mogło istnieć? Przecież to jest jakiś wynalazek PRLu. Może poczekać do tego
czasu...?
proszę o pomoc w wybraniu odpowiedniej opcji.
Pozdrawiam